poniedziałek, 31 grudnia 2018

Koniec 2018 roku - wielkie podsumowanie oraz listy najlepszych i najsłabszych filmów, książek i seriali.




No i dotrwaliśmy wspólnie do końca kolejnego roku. Nadal chce mi się pisać, więc w przyszłym na pewno również się odnajdziemy. Życzę szampańskiej zabawy dzisiejszej nocy, dużo uśmiechu, pozytywnej wymiany bań. A, i nie wydajcie całej kasy na petardy! Puścicie ją z dymem i jeszcze wystraszycie wszystkie psiaki w okolicy. Chyba nie warto. Ale do rzeczy. Nadszedł czas na podsumowanie kolejnego roku. Będzie trochę obszerniej niż ostatnio, bo podam też najlepsze moim zdaniem filmy, seriale i książki tego roku. Warto zatem się zapoznać. Lecimy jednak najpierw z kilkoma statystykami odnoszących się do samego bloga (zeszłoroczne dla porównania możecie zobaczyć pod tym linkiem):


  • Napisane posty: 62 (wzrost o 17);
  • Ilość wyświetleń bloga (do statystyki nie wlicza się podsumowanie): 4740 (niemal tysiąc więcej);
  • Ilość polubień profilu na facebooku: 58;
  • Post na facebooku o największym zasięgu: Konkurs, 876 wyświetleń;
  • Ilość obserwujących profil na instagramie: 68 (profil uruchomiony dopiero w tym roku);
  • Ilość książek jakie kupiłem bądź dostałem w prezencie w ciągu roku 2018: aż 72. Bardzo bogaty rok, musiałem dorobić regał ;)
  • Ilość przeczytanych w tym roku książek: 40, dwukrotnie więcej niż w zeszłym roku, więc jestem zadowolony, chociaż nadal mogłoby być więcej;
  • Warto wspomnieć także o stronie lubimyczytać, na której również zamieszczam swoje recenzje, a które doczekały się już 131 plusów.

W zasadzie w każdym temacie ten rok przyniósł lepsze osiągnięcia od poprzedniego. Notujemy progres, chociaż niewielki ale cieszę się i bardzo dziękuję wszystkim, którzy chcą mnie czytać. Na koniec roku popularne są różnego rodzaju listy i podsumowania, zamieszczam więc tutaj moje typy.
Oczywiście należy wziąć pod uwagę że nie widziałem wszystkich głośnych filmów i seriali oraz nie czytałem wszystkich książek, które premierę miały w tym roku. Wybieram tylko pozycje, które znam, nigdy nie sugeruję się ocenami innych.

Najlepsze książki 2018:


  • "Szpony i kły" - uniwersum wiedźmina ma duży potencjał. Wszystko, co powstaje w jego ramach, jest dla mnie pozycją obowiązkową. "Szpony i kły" to zbiór opowiadań, które zostały zebrane w ramach konkursu. Wszystkie opowiadania trzymają wysoki poziom, pojawiają się znane i lubiane postacie. Dla mnie - bomba. Nie wszystko, co związane z wiedźminem musi wyjść spod ręki Sapkowskiego. 


  • Marta Merriday - "Adler. Tajemnica zamku Bazina." - bardzo solidna pozycja, swoisty misz-masz gatunków. Powieść przygodowo fantastyczna z domieszką thrillera, może nawet horroru. Dobrze zbudowana intryga napisana porządnym językiem. A co dodaje smaczku to fakt, że książka pozostawia wrażenie, jakby to wszystko faktycznie mogło się wydarzyć. Trochę niepokojące. 


  • "Andrzej Marek Dębkowski -Serce z guzików" - w zasadzie nieco dłuższa opowieść obyczajowa z II WŚ w tle. Pokazuje meandry życia w czasach wojennych oraz późniejszym PRL. Jeden, góra dwa wieczory dobrej lektury.


  • "Simone St. James -Złamane dusze" - świetny thriller, jeden z lepszych jakie czytałem. Fajna, wieloosobowa narracja oraz dwie historie dziejące się w tym samym miejscu - dzieli je niemal 70 lat. Dobra intryga i satysfakcjonujący finał.

Największe rozczarowanie literackie 2018:

Dan Brown - "Początek" - zdecydowanie największe rozczarowanie tego roku. Dan Brown do tej pory słynął z genialnych pozycji, jednak po dużo słabszym "Inferno" popełnił jeszcze gorszy "Początek". Wypalenie? Miejmy nadzieję, że jedynie słabszy okres.



Najlepsze filmy 2018:
  •  "Deadpool 2"  - kiedy coraz więcej filmów skupia się na dołowaniu widzów, "Deadpool 2" nie zapomina o swojej roli - miał rozbawić i rozbawił. Dla rozerwania się zdecydowanie polecam.
  •  "Bohemian Rhapsody" - do mnie film trafił w 100%, świetna rola Ramiego Maleka i wybitna muzyka. Warto zobaczyć.

 

Najgorsze filmy 2018:


  • "Morderstwo w Orient Expressie" - okej, film jest z końcówki 2017 roku, jednak ja widziałem go dopiero w styczniu 2018, postanowiłem go zatem umieścić w zestawieniu, ponieważ było to jedno z moich największych rozczarowań. Plejada gwiazd nie zawsze gwarantuje dobry film, w zasadzie jedynie Michelle Pfeiffer trzymała poziom. A jako ekranizacja książki film wypada jeszcze gorzej...


  • "Escape room" - jeden z najgorszych filmów jakie widziałem, nie tylko w 2018 roku. Gra aktorska, scenariusz, zagadki, finał - wszystko banalne, płytkie i bez pomysłu.


  • "Kobiety mafii" - Patryk Vega dobrych produkcji za bardzo w dorobku nie posiada. Jednak ta pozycja wyszła mu zdecydowanie kiepsko. Wulgarnie bez humoru, najlepsze teksty można zobaczyć w samym zwiastunie, historia bez sensu... Nudno i za długo. No dobra, są cycki, i to samej Agnieszki Dygant, ale umówmy się, to nie wystarczy, żeby uratować film. 
 Najlepsze seriale 2018:


  • "Modyfikowany węgiel" - oceny serial od Netflixa zbiera różne, mi się podobał. Bardzo mało jest produkcji sci-fi, które warte są uwagi. "Modyfikowany węgiel" dał radę zaciekawić swoją oryginalnością i dobrym doborem aktorów. Pozostaje czekać na drugi sezon. 


  • "13 powodów 2" - ok, zgadzam się, że sezon w zasadzie nie był potrzebny, ale skoro już jest, to okazał się całkiem niezły. Porusza nowe problemy i kontynuuje historię Hannah. Boję się tylko, że kolejne sezony będą zaliczały tendencję spadkową, jeżeli chodzi o fabułę. Sezon 3 został potwierdzony.


  • "Safe" - szybki, solidny serial od Netflixa. Ekranizacja książki Harlana Cobena. Dobry pomysł, dobre wykonanie, powrót Michaela C. Halla. Polecam.

Zestawienia najgorszych seriali brak, nie trafiłem w tym roku na żadne wybitnie słabe produkcje.




Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe czynniki, postanowienia noworoczne są zatem następujące: nadal będę starał się recenzować dla Was nowości, zarówno literackie jak i z małego i dużego ekranu. Możecie na pewno spodziewać się kolejnych konkursów, postaram się o nieco lepsze nagrody. Gdyby jakiś życzliwy sponsor zechciał mi w tym pomóc, dane kontaktowe są na samym dole :P A tak poważnie, dziękuję za owocną współpracę wydawnictwom "Iskry" oraz "Psychoskok", które postanowiły dać mi szansę, a od których otrzymałem wsparcie i bardzo motywujące słowa. Dziękuję także mojej kochanej narzeczonej, która wspiera wszystkie moje pomysły, nawet te najgłupsze. I oczywiście dziękuję Wam, którzy mnie czytacie, mam nadzieję że zostaniecie i dalej będziecie podróżować po moich Alternatywnych Światach, niczym Ciri ze swoją mocą.

Znajdziecie mnie zawsze pod tymi adresami:

https://swiatyalternatywne.blogspot.com/
https://www.facebook.com/pg/PiotrasblogSA
https://www.instagram.com/swiaty_alternatywne/ 
http://lubimyczytac.pl/profil/1807346/swiaty-alternatywne
piotr.walerowski24@gmail.com








poniedziałek, 24 grudnia 2018

Wesołych Świąt!

Już drugi raz mam możliwość złożenia życzeń wszystkim moim czytelnikom. Dobiegający powoli końca rok był obfity w wydarzenia, ale o tym napiszę jeszcze pod sam koniec 2018r. Dziś, z okazji świąt chciałbym Wam życzyć szczerze i z całego serca:

Samych dobrych nowin i zmian w Waszym życiu,
Abyście otaczali się osobami, które będą o Was pamiętać,
Żeby święta minęły Wam spokojnie, 
Aby przy stole było żywo i wesoło,
Żebyście w ten czas chociaż na chwilę zapomnieli o ekranach telefonów i goniących sprawach,
Żeby zawsze był przy Was ktoś, kto wesprze Was w zamierzeniach i dążeniu do celu,
Pasja niech rozwija się w Waszych sercach i niech ogarnia całe Wasze otoczenie,
Unikajcie nudy i rutyny, bo życie jest zbyt krótkie, żeby je marnować.
Wesołych Świąt

Patrycja i Piotr 



poniedziałek, 17 grudnia 2018

Anka Mrówczyńska - "Uśpiona"

Data premiery: 26 listopad 2018
Kategoria: Thriller psychologiczny
ISBN: 978-83-8119-282-8
Oprawa: miękka
Format: 148x210
Ilość stron: 200
Cena detaliczna: 29,90 zł
Język oryginału: polski



Ten psychologiczny thriller jest dla ludzi o mocnych nerwach. Pojawiają się tutaj takie tematy jak gwałt, kazirodztwo (i nie chodzi o relacje między rodzeństwem), brutalne morderstwa i tortury. Do tego z całej książki aż bije ogólna niemoc bohaterów. Ich uzależnienie od głównego antagonisty wywołuje nerwy. Zostaliście ostrzeżeni.


Bohaterów książki jest kilku i w miarę czytania ich przybywa, jednak główne postaci możemy wyodrębnić trzy: Majkę, Jagodę i Andrzeja. Pierwsza wyraźnie przed czymś ucieka. Jest zastraszona i płochliwa. Druga, mająca wpływowego ojca, nie musi martwić się wieloma rzeczami w swoim piętnastoletnim życiu. No i trzeci, Andrzej, który ma najbardziej przerąbane. Jako dziecko jego życie polega na przyjmowaniu ciosów od ojca, milicjanta alkoholika, oraz wsłuchiwaniu się w żałosne jęki gwałconej matki. W końcu nie wytrzymuje i go zabija. Pozorne uwolnienie się od tyrana sprawia, że wpada w łapy drugiego, jeszcze groźniejszego... Do tego kilka postaci, które pojawiają się z czasem.

Właśnie, "z czasem". Czasy tutaj są nakreślone bardzo niewyraźnie. Wiemy ogólnie, że najpierw operujemy w czasach PRL-u oraz niedługo po obaleniu komuny. Czytamy historie różnych osób myśląc, że dzieją się równolegle. To nieprawda, niektóre dzieli kilka lat, jednak o tym dowiadujemy się dopiero później. I to jest jeden z zabiegów, które dostarczają nam konsternacji. Na 200 stronach autorka zafundowała mi dezorientację i konieczność zrewidowania mojej wizji kolejności wydarzeń kilkukrotnie. Z początku wszystko wydaje się enigmatyczne, tajemnicze i aż palimy się do rozwiązania tej zagadki. Mniej więcej w połowie książki wydaje nam się, że wszystko jest jasne. Że wiemy już co i jak, mamy to poukładane w głowie i śledzimy już tylko rozwój wypadków. Po kolejnych 50 stronach kilka spraw wychodzi na jaw i klepiemy się w czoło dziwiąc się, dlaczego na to nie wpadliśmy. I kiedy już jesteśmy pewni, że do końca nic się nie zmieni, bo przecież widzimy, że zostało kilka stron, dostajemy ostateczny cios w naszą wyobraźnię. Muszę przyznać, że zakończenia się nie spodziewałem. Kilka spraw rozwikłałem zanim zrobiła to książka, jednak w większości wnioskowałem błędnie. I to jest oznaka dobrego thrillera. Książka nie daje nam zagadki do rozwiązania. Ona kilkakrotnie udowadnia nam, że nic nie zrozumieliśmy.

Książka trzyma w napięciu przez cały czas. Człowiek może czuć złość, a nawet obrzydzenie, czytając o seksualnym zniewoleniu 7-latka przez własną matkę czy też o tłukącym rodzinę pijaku, który z racji bycia milicjantem jest bezkarny. Wiele przykrych i złych rzeczy dziejących się w okresie komunizmu, w którym to pokrzywdzeni stają się winnymi. Dlatego książka nie jest dla ludzi o słabych nerwach. Nie kupujcie jej babci, raczej sprezentujcie bratu lub siostrze. No i oczywiście przeczytajcie sami, bo warto. Tym bardziej że połknięcie 200 dobrze napisanych stron to maksymalnie dwa wieczory. Książkę oceniłbym na 7/10. Cześć!

niedziela, 16 grudnia 2018

Bohemian Rhapsody - Queen i Rami Malek, muszę mówić coś więcej?



Muzyka zespołu Queen - ja uwielbiam, moja narzeczona kocha. "Bohemian  Rhapsody" był zatem jednym z najbardziej oczekiwanych przez nas filmów tego roku. Wczoraj pojawił się w naszym kinie, więc natychmiast się na niego wybraliśmy. I było warto!

Z początku pojawiały się niezbyt przychylne opinie krytyków. Że nie pokazano pełnej krasy deprawacji Freddiego, kiedy to miewał wciąż nowych kochanków. Że nie pokazano przebiegu jego choroby i momentu śmierci. Drodzy krytycy, wyjdźcie z kleszczy dzisiejszych czasów, w których skandal jest ważniejszy od talentu artysty, bo pierdzielicie głupoty. Deprawacja Freddiego została być może pokazana w mniej dosadny sposób, ale to nie miał być film tylko o nim. Zostało to nakreślone, zaznaczono jego samotność i degradację obyczajów. Pokazano, że mimo homoseksualności w pewnym sensie nadal kochał swoją byłą narzeczoną, Mary, która pozostała jego przyjaciółką do grobowej deski. Pokazanie przebiegu choroby oraz samej śmierci Mercurego byłoby zabiegiem niepotrzebnie obrzydzającym cały film. I nie zrozumcie mnie źle, w chorobie i śmierci nie ma nic obrzydliwego. Sam zainteresowany nie chciał, aby się nad nim użalano. Dlatego w filmie również tego nie zrobiono, i słusznie. 

piątek, 14 grudnia 2018

Styczniowe zapowiedzi wydawnictwa "Psychoskok"!

 Rok jeszcze się nie skończył, ale "Psychoskok" już poleca się na przyszły! Zapraszam do zapoznania się z zapowiedziami.

Piotr Skupnik - Wyprawa Gniewomira
Data premiery: 20 styczeń 2019
Kategoria: Powieść przygodowo-historyczna
ISBN: 978-83-8119-276-7
Oprawa: miękka
Format: 148x210
Ilość stron: 240
Cena detaliczna: 32,90 zł
Język oryginału: polski



Książka, w której fikcja literacka łączy się z wydarzeniami historycznymi.

Druga część przygód Oliego Egilssona znanego jako Gniewomir.

Poprzednia część „Ścieżka Gniewomira”, skupiała się na pierwszych dwudziestu latach życia wojownika. „Wyprawa Gniewomira” krąży wokół dorosłych lat jarla i jego wyprawie do odległych krain. Pełna niespotykanych przygód opowieść przybliża, jak wyglądało życie w XI wieku.

Bohater przenosi się na tereny słowiańskie z rodzinnej Skandynawii, gdzie poznaje Welewitkę. Zasłużony u księcia Bolesława i służący mu wiernie, w wyniku rozkazu przenosi się na wybrzeże, gdzie zakłada gród zwany Gniewogardem. Od tej pory jarl skupia się głównie na pracy i rodzinie, która stale się powiększa. Spokój zaburza jednak przyjazd tajemniczego handlarza, Odinara Otarssona, a następnie wyprawa na Bornholm w celu pojmania brata Egilssona. Po powrocie jarl dowiaduje się, że jego ukochana Welewitka została porwana i wywieziona na wyspę piratów nieopodal Czarnego Lądu. Czy Gniewomirowi uda się odzyskać miłość swojego życia? Jakie trudy w podróży napotka wojownik i jego załoga?




Danuta Sadownik - Muszki owocówki

Data premiery: 17 styczeń 2019
Kategoria:Powieść obyczajowa
ISBN:978-83-8119-323-8
Oprawa: miękka
Format: 148x210
Ilość stron: 330
Cena detaliczna: 33,90 zł
Język oryginału: polski







Książka przeznaczona dla każdego kto w swoim życiu choćby raz zetknął się z dramatem uzależnienia… czyli prawie dla wszystkich.

Na spotkania terapeutyczne przychodzą ludzie uzależnieni od pracy, zakupów, jedzenia, seksu, czy siłowni. Są wśród nich Wanda, Erol, Sara i Robert. Korzystają z terapii w oczekiwaniu na otrzymanie pomocy.

Każdy z nich ma na tyle skomplikowany życiorys, że mógłby nim obdarować kilka osób. Pochodzą z różnych warstw społecznych, są w różnym wieku, mają inne doświadczenia, ale łączy ich jedno: nałóg, zbytnie przyzwyczajenie. Każdy z nich opowiadając o swoich problemach odsłania powoli warstwa po warstwie ukazując swoją prawdziwą naturę. Czy po długich godzinach spędzonych na wspólnych rozmowach w towarzystwie terapeuty uda im się pokonać własne słabości i odnaleźć wewnętrzny spokój?

Mimo iż książka mówi o sprawach trudnych, napisana jest z poczuciem humoru.

Lech Brywczyński - Mity i androny

Data premiery: 17 styczeń 2019
Kategoria:Beletrystyka obyczajowa, opowiadania ISBN:978-83-8119-325-2
Oprawa: miękka
Format: 148x210
Ilość stron: 200
Cena detaliczna: 29,90 zł
Język oryginału: polski




Mit to z definicji, opowieść o bytach nadprzyrodzonych, która wyjaśnia zagadnienia powstania świata oraz ludzkości. Natomiast androny to z łaciny brednie oraz głupstwa. Dokładnie takimi nazwami potraktował swoje historie Lech Brywczyński i zamknął je w formie zbioru o tytule ,,Mity i androny”. Znajdziemy tu dziesięć opowiadań. Wszystkie traktują o czymś innym, nie łączą ich nawet wspólni bohaterowie. W każdym z nich akcja ogniskuje się wokół innego problemu i innych postaci. Wątki kryminalne, historie miłosne, fragmenty z pamiętnika, a nawet postać-widmo, każde z opowiadań ma swoją tematykę, klimat i temperament. Dzięki plejadzie różnych charakterów czytelnik ma szansę co chwila przenosić się w inny wymiar i – co najważniejsze – odnaleźć „niezwykłość w codzienności”. Jak się okazuje, ona jest w niej głęboko ukryta, wystarczy tylko odwołać się do wyobraźni i... czytać. Dzięki opowiadaniom zawartym w zbiorze „Mity i androny” autor dał upust swojej wyobraźni i przedstawił własne, unikalne spojrzenie na szarą rzeczywistość. Okazuje się, że da się w nich odnaleźć niezwykłość, wystarczy tylko chcieć. A warto, gdyż jest ona jednym z przepisów na szczęśliwe życie.

środa, 12 grudnia 2018

Mieciu Mietczyński - "Wykłady Profesora Niczego"

Data premiery: 18 wrzesień 2017
Kategoria: humorystyczna edukacja
ISBN: 978-83-2403-788-9
Oprawa: miękka
Format: 148x210
Ilość stron: 304
Cena detaliczna: 33,99 zł (empik)


Kto nie zna Miecia, spieszę z wyjaśnieniem: Mieciu Mietczyński (pseudonim artystyczny) to YouTuber, znany pod trzema postaciami. Zaczynał karierę jako Masochista, recenzując słabe polskie filmy w sposób satyryczny, prześmiewczy i niepoprawny. Z czasem powstało jego drugie alter ego: Profesor Niczego, który w podobnie niepoprawny pedagogicznie sposób streszcza lektury szkolne. Jego trzecie wcielenie, nieco mniej znane, to kucharz w programie "Ni mom pojęcia co robię", prowadzonym na osobnym kanale na YT. Oczywiście kucharz przez duże "K", czyli gotujący często bzdurne potrawy takie jak mielone z parówek... Dzisiaj jednak skupimy się na tym drugim.

Książka "Wykłady Profesora Niczego" to nic innego jak skrócone omówienie epok literackich, okraszone streszczeniami najpopularniejszych dla danej epoki lektur. Oczywiście w stylu Miecia, a więc na wesoło. Są bluzgi, kolokwialny język i skróty myślowe. Wszystko po to, żeby treść danego dzieła przełożona została na przystępny dla każdego język. Jeżeli czeka Was niedługo matura, to macie jeszcze prawie pięć miesięcy na przypomnienie sobie epok literackich. A w tym Profesor Niczego zdecydowanie może Wam pomóc. Po przejściu przez epoki zawsze możecie uderzyć na YouTube i zapoznać się ze streszczeniami lektur, których w książce nie ma. Jeżeli śmieszy kogoś dowcip Miecia, będzie się świetnie bawił podczas przyswajania wiedzy. Jeżeli nie śmieszy, bo na przykład uważacie że "Słowacki wielkim poetą był", to i tak, mimo zaciśniętych zębów, wyciągniecie z jego materiałów zapewne więcej, niż z lekcji języka polskiego. Na dole podlinkuję streszczenie książki, z którą problem miał chyba każdy, sami ocenicie.

I żeby nie było, że namawiam do złego: powinniście czytać lektury. Niektóre. Nie jestem takim zwyrodnialcem żeby kazać komuś czytać "Ferdydurke" czy "Nad Niemnem". Ale generalnie powinniście. A książkę oraz filmiki Mietczyńskiego powinniście traktować jako materiały do powtórki.

Zazdroszczę trochę przyszłym maturzystom. Macie łatwiej. Za moich czasów nie było takiego Miecia. Trzeba było kombinować inaczej. Więc jeżeli masz w rodzinie przyszłego maturzystę, kup mu na święta książkę Miecia. Jemu się przyda, ty masz prezent z głowy, wszyscy zadowoleni. Ode mnie książka Miecia dostaje 2/10, nie polecam.

Tak naprawdę to nie! Książka dostaje 8/10, bo czytało mi się ją dobrze nawet 8 lat po maturze. Cześć! 



piątek, 7 grudnia 2018

Simone St. James - "Złamane dusze"

Data premiery: 28 listopad 2018
Kategoria: thriller
ISBN: 978-83-7889-781-1
Oprawa: miękka
Format: 148x210
Ilość stron: 369
Cena detaliczna: 30,99 zł (empik)


Książka ma swoich bohaterów, jednak najgłówniejszą bohaterką jest chyba sama szkoła z internatem Idlewild, wyłącznie dla dziewczynek. Jej historię poznajemy z perspektywy uczennic, w roku 1950, oraz w 2014, kilkadziesiąt lat po jej zamknięciu. Teren szkoły nieustannie przywołuje do siebie upartą dziennikarkę, Fionę Sheridan. Na boisku szkolnym dwadzieścia lat wcześniej znaleziono zwłoki jej siostry. Kiedy pewna bogata, ekscentryczna starsza pani kupuje szkołę i postanawia ją odrestaurować, Fiona zaczyna baczniej przyglądać się sprawie.

Książka nie jest straszna. Nie jest to też typowa książka sensacyjna. Najlepsze słowo opisujące książkę "Złamane dusze" to: niepokojąca. Czytając o rzeczach, które uznajemy za niewiarygodne i nieprawdziwe zawsze z góry mamy świadomość, że to fikcja. Jednak elementy nadprzyrodzone w tym przypadku są opisane w taki sposób, że byłbym skłonny uznać je za prawdę.

Poza niepokojem, pewnym lękiem przed nieznanym, odczuwamy także złość. Poczucie niesprawiedliwości, jaka spotyka bohaterki książki sprawia, że zaciska się pięści. Zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, że takie rzeczy dzieją się niemal codziennie, na całym świecie. Cierpią niewinni, żeby inni, zwłaszcza bogaci, mogli mieć spokój, czyste ręce i spokojny sen. I nie mówię tutaj o samych zbrodniarzach, ale także o rodzicach, którzy oddali swoje córki do szkoły z internatem Idlewild. Bo były trudne. Bo były niewygodne. Bo nie wiedzieli jak je wychować albo pomóc z ich problemami. Dziewczynki, często skrzywdzone, uznawane były za winne cudzych grzechów. W człowieku budzi się bunt, kiedy czyta takie historie.

Ostatnim uczuciem, które towarzyszyło mi podczas czytania, może nieco zaskakujące obok niepokoju i złości, była nadzieja. Nadzieja, że w końcu coś musi ułożyć się dobrze. Że zakończenie tej historii potoczy się tak, jak czytelnik by sobie tego życzył. Ja miałem to szczęście - zakończenie trafiło do mnie równie mocno, jak cała reszta książki. Jest ona bowiem bardzo dobra!

Dawno już nie czytałem tak dobrego thrillera. Nic tutaj nie jest specjalnie naciągane. Nawet duchy, które na starcie uznajemy za jednoznacznie złe, z czasem zyskują wizerunek, który do ducha pasuje idealnie. Bohaterowie są również do bólu realistyczni, co jest zdecydowanym plusem. Zamiast super siły, wytrzymałości i charyzmy mają oni swoje słabości, dolegliwości i słabsze chwile. I taki bohater jest przekonujący. Bo thriller to nie fantasy czy sensacja. Tutaj nie jest potrzebny morderczo skuteczny zabójca potworów ani były agent służb specjalnych walczący z hordami przeciwników. W thrillerze przekonuje mnie właśnie taka Fiona Sheridan, ze swoimi obsesjami, wybuchami i słabościami. Wiedźmin idący po pas w wodzie ma zabić plugastwo i dziarsko wrócić do swoich spraw. Fiona, która przez kilka dni porusza się w deszczowej aurze i ma przemoczone buty ma dostać kataru! I dostaje.

"Złamane dusze" czyta się dość szybko i dobrze. Po pierwsze: za sprawą wygodnych, niezbyt długich rozdziałów, dzięki którym nie trzeba przerywać lektury w połowie akcji. Po drugie, za sprawą przeplatających się dwóch czasów: roku 1950 oraz 2014. Poznajemy historię z perspektywy w sumie pięciu bohaterek: Fiony Sheridan w 2014 roku oraz czterech przyjaciółek, uczennic Idlewild. Ta różnica zachowań, sposobów myślenia i zderzenie realiów to zabieg bardzo ciekawy, ubarwiający lekturę i chroniący przed nudą.

Jeżeli lubicie takie klimaty, to zdecydowanie jest to książka dla Was. Pamiętajcie także o znajomych, bo jest to jedna z lepszych tegorocznych pozycji. W sam raz na świąteczny prezent. Ode mnie książka dostaje 9+/10. Cześć!

Komiks #4 Green Arrow - Życie i śmierć Olivera Queena

Data wydania: 20 wrzesień 2017 Scenariusz: Juan Ferreyra, Otto Schmidt, Benjamin Percy Tłumaczenie: Marek Starosta Wydawnictwo: Egmont  ...