"Kobiety mafii" - Vega tym razem bez szału...

Źródło: google/grafika

Właśnie wróciliśmy z narzeczoną z seansu "Kobiet mafii", w reżyserii Patryka Vegi. Miało być dobrze, wyszło jak zwykle... Za długi, za nudny, wszystkie dobre sceny można zobaczyć w zwiastunie (poza piersiami Agnieszki Dygant)... Do gry aktorskiej nie mogę się przyczepić, natomiast scenariusz jest zwyczajnie słaby.



Film opowiada o grupie gangsterów z Mokotowa, a w zasadzie o ich kobietach: żonach, kochankach, córkach i nianiach. I tak dostajemy odmienionego Oświecińskiego, który nadal gra niezbyt rozgarniętego mięśniaka, ale przynajmniej już nie kompletnego idiotę. Stramowski dalej jest miękkim playboyem, a Fabijański jest lekko stukniętym, mającym wszystko gdzieś zbirem. A Linda to Linda, szef szefów. Bołądź, Dygant i Popławska są twarde i bezwzględne, na Warnke przyszła kolej w odgrywaniu totalnej kretynki. Wieniawa-Narkiewicz dobrze odegrała rozpuszczoną córeczkę tatusia. Do tego kilka epizodów z takimi nazwiskami jak Lubaszenko, Filip Chajzer, Kasia Cerekwicka, Sobota, Bedorf czy Kret.

Jak przystało na Patryka Vegę, w filmie jest kilka mocnych scen. Nie chcę za dużo spojlerować, ale kilka razy ciarki przeszły po plecach. To się Vedze chwali, ale dobrzy aktorzy i mocne sceny nie zrobią dobrego filmu bez dobrego scenariusza. 

Jak pisałem w tym poście, liczyłem na film rzędu 7-8/10, tymczasem daję ledwo 4...

Komentarze

  1. Film zdecydowanie za długi, biorąc pod uwagę zapowiedź powrotu kobiet mafii Vega mógł zostawić trochę materiału na kolejną część :) poza tym film dobry (w kategorii film klasy Vega :p). Sporo akcji, smaczki w postaciach epizodycznych i dobra muzyka :) osobiście polecam szukającym niezbyt ambitnej rozrywki ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowość w wydawnictwie Psychoskok + zapowiedzi kwietniowe

H.G. Wells - "Koła szansy"

Marta Merriday - "Adler. Tajemnica zamku Bazina"