środa, 28 lutego 2018

"Modyfikowany węgiel" - Netflix jednak wie, jak się robi ekranizacje

Źródło: google/grafika
"Modyfikowany węgiel" to książka Richarda Morgana, która od lat znajduje się na mojej liście do przeczytania. Do tej pory mi się nie udało po nią sięgnąć, ale obejrzałem serial od Netflixa z tego roku. Mógł to być błąd, bo znam już fabułę, ale nie był: tym bardziej mam ochotę to przeczytać. Zacznijmy od tego, że serial ma 10 odcinków, a fabuła toczy się w przyszłości, gdzie bogaci mogą przenosić swoją świadomość między ciałami, co w zasadzie oznacza nieśmiertelność. Za sprawą najbogatszego asa w tym świecie, niejakiego Laurensa Bancrofta, do życia zostaje przywrócony groźny terrorysta Takeshi Kovacs, aby rozwiązał zagadkę usiłowania zabójstwa Bancrofta.

niedziela, 25 lutego 2018

"Escape Room" - potencjał tak bardzo zmarnowany...

Źródło: google/grafika
"Escape Room" trafił na moją listę styczniowych premier, które chcę zobaczyć. Listę możecie zobaczyć pod tym linkiem. Nie spodziewałem się wybitnego kina, ale liczyłem na film rzędu 7/10, czyli taki, który mnie zaciekawi. Tymczasem ten film, który właśnie skończyliśmy oglądać z ukochaną, ma dwa plusy: są cycki i już się skończył.

Grupa przyjaciół z okazji urodzin głównego bohatera wybiera się do Escape Roomu, którą to atrakcję wymyśla dziewczyna bohatera. Rozwiązując zagadki szybko przekonują się, że grają nie dla zabawy, lecz o własne życie.Fabuła jest prosta i ma duży potencjał. To mógł być film na miarę "Piły". Nie mogli tego spieprzyć. Spieprzyli.

Escape Roomy stają się ostatnio coraz bardziej popularne. Z początku w postaci gier komputerowych, przeniesione do prawdziwego życia w postaci pomieszczeń, z których da się wydostać tylko po rozwiązaniu zagadek i łamigłówek, stały się świetną rozrywką. Jednak nie wiem, czy ktoś, kto obejrzy ten film, nie będzie miał obrzydzonej tej formy rozrywki.

Film ma grę aktorską na poziomie jasełek w przedszkolu, zagadki są albo banalne, albo nielogiczne, a fabuła jest... w sumie to jej nie ma. Spotykają się, jadą, rozwiązują, giną, koniec. Zakończenie nie tłumaczy kompletnie nic, nie wiemy kto, co, jak i dlaczego. Ocena 1/10, bo mimo wszystko lepsze niż ludzka stonoga, ale nadal totalne dno. Zdecydowanie nie polecam. Cześć!

wtorek, 13 lutego 2018

"Hush" czyli opowieść dreszczem podszyta...

Źródło: google/grafika
Film "Hush" z 2016 roku obejrzałem z ukochaną na Netflixie. Historia w zarysie jest banalna: samotna pisarka, sama w domu zostaje osaczona przez zamaskowanego psychopatę, który lubi się pobawić ze swoją ofiarą, zanim ją zabije. Sztampowe, ale tym razem jest jeden szczegół, który zmienia w zasadzie cały film: nasza pisarka jest głuchoniema. I ma większe "jaja" niż niejeden facet.

Fakt, że ofiara nie słyszy swojego prześladowcy jest pokazany w bardzo dobry sposób, chociaż momentami jest on trudny w odbiorze. Mianowicie w filmie często pojawiają się po prostu momenty absolutnej ciszy. I to takiej, która jest niepokojąca, ponieważ człowiek, nawet jeżeli dookoła niego panuje spokój, nic nie gra ani nikt nie mówi, to nadal jednak coś słyszy: odgłosy za oknem, tykanie zegara, skrzypienie starych desek, cokolwiek. Tymczasem tutaj chwilami słyszymy dokładnie to, co bohaterka, czyli absolutnie nic. Jest to cisza która niepokoi, zwłaszcza kiedy mamy świadomość, że w domu wraz z bohaterką jest zamaskowany psychopata. Czujemy jej bezradność, po czym przekonujemy się, że wcale taka bezradna nie jest. Podejmuje walkę z prześladowcą i całkiem dobrze kombinuje. To co może się zdecydowanie podobać to to, że zły charakter nie jest tutaj przesadzony. Jeżeli widzimy, że zmierza on na drugą stronę domu, to nie pojawia się nagle znikąd przed nami. Wszystkie ruchy bohaterów są fizycznie możliwe i realne, co odbieram zdecydowanie na plus. Nasza bohaterka również nie okazuje się superwoman, jest nadal szczupłą kobietą, dla której naciągnięcie kuszy stanowi ogromny problem.

Po seansie po raz kolejny dochodzę do wniosku, że nie kasa czyni film dobrym. W tej produkcji pojawia się pięć! osób. To mniej niż ilość samych gwiazd światowego formatu w ostatnich filmach, "Morderstwie z Orient Expressu", dajmy na to. A tymczasem jest on ciekawszy i lepiej zrealizowany niż czołowe produkcje Hollywood. "Hush" dostaje ode mnie 7/10, zdecydowanie polecam osobom oczekującym napięcia od filmów grozy/thrillerów. Cześć!

wtorek, 6 lutego 2018

Premiery kinowe na luty 2018

Styczeń szybko się skończył, minęło już kilka dni lutego, czas zatem przyjrzeć się kinowym premierom, które będą miały miejsce w tym miesiącu:

1.Nowe Oblicze Greya - 9 luty


Tak, wiem, filmy zdecydowanie nie trzymają poziomu książek. Ale skoro widziałem dwie pierwsze części to postawię "kropkę nad i". Do kina się nie wybieram (na szczęście ukochana też nie reflektuje), ale w domu pewnie obejrzę.

Przewidywania: 6/10

Komiks #4 Green Arrow - Życie i śmierć Olivera Queena

Data wydania: 20 wrzesień 2017 Scenariusz: Juan Ferreyra, Otto Schmidt, Benjamin Percy Tłumaczenie: Marek Starosta Wydawnictwo: Egmont  ...