poniedziałek, 29 stycznia 2018

"Dynastia Tudorów" - lekcja historii z Henrykiem VIII

Źródło: google/grafika

Serial już niemłody, bo produkowany w latach 2007-2010, opowiada o okresie panowania angielskiego króla Henryka VIII, który znany jest ze swoich reform kościoła oraz... sześciu żon. Oczywiście nie sześciu naraz, tylko jedna po drugiej. Ale żeby pojąć za żonę kolejną, musiał się jakoś pozbyć poprzedniej. Jedne miały szczęście i doszło do rozwodu. Inne... zostały trochę skrócone. Mniej więcej o wysokość głowy.

Henryk VIII był człowiekiem nieobliczalnym i bardzo podatnym na wpływy, ale przy tym był także przebiegły i sprytny, potrafił zyskać posłuch i oddanie swoich poddanych. W czterech sezonach poznajemy jego historię od wczesnych lat panowania aż do śmierci. Mamy okazję obserwować intrygi na dworze królewskim, politykę i reformacje, walkę kościoła z Luteranizmem i Protestantyzmem oraz pokręcone relacje pomiędzy Anglią a Francją i cesarstwem Rzymskim. A w samym centrum tego zamieszania jest król, poszukujący odpowiedniej dla siebie żony. A odpowiednia żona to w tamtych czasach taka, która będzie w stanie dać królowi syna, męskiego następcę tronu...

Serial jest dla mnie pewną zagadką. Tak naprawdę pośród dziesiątek, może nawet setek postaci jakie poznajemy każda ma coś za uszami. Są osoby które z początku lubimy, a później nienawidzimy. W całym serialu były tylko dwie osoby które bym od początku do końca lubił, czyli trzecia i czwarta żona Henryka. Pech chciał, że one były królowymi najkrócej, może zatem po prostu nie zdążyły mnie do siebie zrazić? Mimo to, nieraz żałowaliśmy z ukochaną odejścia danej postaci, mimo że chwilę wcześniej chcieliśmy, żeby zniknęła. Ewenement, można by rzec... Są jednak dwie rzeczy, dwa elementy składowe które szczerze zachwycają. Są to wiernie oddane stroje i zachowania z czasów XVI/XVII wieku oraz gra aktorska, która stoi na bardzo wysokim poziomie. Jonathan Rhys Meyers jako Henryk VIII spisuje się znakomicie, równie dobrze zagrały swoje role wszystkie jego żony, Henry Cavill jako Charles Brandon, który był bliskim przyjacielem króla oraz James Frain jako Thomas Cromwell, doradca króla. Wielu aktorów występujących tutaj możecie znać z innych seriali.

Nie jestem fanem wszelkiego rodzaju biografii i filmów historycznych, jednak ten serial polecam każdemu, dając mu ocenę 7/10. Cześć!


piątek, 19 stycznia 2018

1922

Źródło: google/grafika
"1922" to dreszczowiec od Netflixa który dowodzi, że nie budżet jest w filmie najważniejszy. Zrealizowany bez rozmachu, bez efektów specjalnych, z powolną akcją... ale trzymający w napięciu, sensowny i prawdziwy. Mimo że nie porywa, byliśmy z ukochaną zadowoleni z seansu.

Wilfred James, rolnik z krwi i kości zaszywa się w pokoju hotelowym i rozpoczyna swoją spowiedź. Okazuje się, że aby zatrzymać swoją ziemię, zabił własną żonę, która chciała ją sprzedać... W zbrodni pomaga mu syn. Film jest ekranizacją książki Stephena Kinga.

W filmie podobało mi się realistyczność scen. Nie mamy tutaj geniusza zbrodni tylko prostego człowieka, który popełnił zbrodnię i nie może sobie z nią specjalnie poradzić. Sploty wydarzeń sprawiają, że cały jego świat zaczyna się walić. Dobrze pokazane wizje zamordowanej żony, szczury ciągnące do truchła i ogólna groza sytuacji pokazują, że nie trzeba nagłych screamerów, żeby przestraszyć widza. Film bardzo dobrze oddaje także tytułowy rok 1922, ówczesne zwyczaje, siłę waluty i, niestety, ogólną ciemnotę. Film spokojnie oceniam na 7/10, gdyż nie jest to pozycja powalająca, ale solidna. Fani horrorów/thrillerów będą zadowoleni.


środa, 17 stycznia 2018

Śmierć Dolores O'Riordan, wokalistki The Cranberries

Źródło: google/grafika
Dwa dni temu, w wieku zaledwie 46 lat odeszła Dolores O'Riordan, wokalistka irlandzkiego zespołu rockowego The Cranberries. Przyczyny śmierci nie są na razie potwierdzone.

Dlaczego o tym wspominam? Przecież ostatnio odeszło wielu wybitnych muzyków... Uważam że wielkość danego artysty to dla każdego indywidualna sprawa, zależy to od tego, jaki wpływ na każdego z nas wywarła jego twórczość. Moja rodzina do dzisiaj wspomina jak będąc dzieckiem reagowałem na chyba najsłynniejszy utwór The Cranberries: "Zombie". Nieważne co akurat wtedy robiłem, kiedy tylko rozbrzmiała ona w głośnikach telewizora (tak, to były czasy, kiedy na stacjach muzycznych typu Viva czy MTV leciała jeszcze muzyka...) przełączałem się całym sobą na odbiór. Można było do mnie mówić, wołać, nic. Dopiero po zakończeniu utworu zaczynałem odbierać inne bodźce z zewnątrz. Do dzisiaj, chociaż od tamtych lat minęły ponad dwie dekady, utwór ten jest jednym z moich ulubionych. W zasadzie można powiedzieć że "Zombie" towarzyszy mi przez całe moje życie. Dlatego to właśnie Dolores, a nie na przykład George Michaels, pojawiła się na moim blogu. No cóż, życie się toczy dalej, chociaż z mojego maleńki kawałek odszedł. Żegnaj, przyjaciółko z dzieciństwa...

poniedziałek, 15 stycznia 2018

"Morderstwo w Orient Expressie" czyli kolejna kiepska plejada gwiazd...


Źródło: google/grafika

Film z 2017 roku, będący ekranizacją chyba najsłynniejszej książki Agathy Christie, miałem okazję zobaczyć dopiero wczoraj w kinie. Kryminał ten opisywałem już w tym poście. Orient Express to pociąg, którym słynny detektyw Hercules Poirot oraz pozostali pasażerowie podróżują na linii Stambuł-Calais. Nasz detektyw chce dostać się do Londynu, jednak pociąg zostaje zatrzymany przez zaspy śnieżne. Kolejnego ranka okazuje się, że jeden z pasażerów został zamordowany. Poirot podejmuje się odszukania mordercy wśród pasażerów.

Gdyby ten film nie był ekranizacją, a po prostu filmem kryminalnym to może nie byłoby tragedii. Jednak jako adaptacja książki... Słabizna, niestety. Po raz kolejny okazuje się, że bogata obsada nie jest kluczem do sukcesu. Co z tego że aktor jest wybitny, skoro zostaje obsadzony w złej roli? Poniżej przedstawię kilka postaci, które zwyczajnie zostały w filmie zmienione.

sobota, 13 stycznia 2018

Andrzej Sapkowski przedstawia: "Szpony i Kły"

Źródło: lubimyczytać.pl
Trzydzieści lat od pierwszego wydania "Wiedźmina" wydawnictwo superNOWA oraz "Nowa Fantastyka" ogłosiły konkurs na opowiadanie umiejscowione w tym uniwersum. Wybrano jedenaście najlepszych, które składają się na "Szpony i Kły".
Zbiór ten otrzymałem w prezencie świątecznym od ukochanej, jest to zatem pierwsza przeczytana książka w roku 2018. Czytając kolejne opowiadania ma się to wrażenie powrotu do znanego już świata, jednocześnie czuć jednak, że nie wyszły one spod pióra Sapkowskiego. Co nie znaczy że są słabe, po prostu są napisane w nieco innym stylu. Poniżej kilka słów o każdym opowiadaniu.





środa, 10 stycznia 2018

10 Seriali, które uważam za najlepsze

 Zostałem wezwany do zrobienia listy moich ulubionych seriali (polecam polubić stronę na facebooku), więc robię. Nie było łatwo uszeregować niektóre seriale ponieważ wszystkie wymienione są wyjątkowe. Udało mi się jednak wyodrębnić dziesięć według mnie najlepszych seriali jakie widziałem (jeżeli jakiegoś serialu tutaj brakuje to nie znaczy że jest słaby, po prostu mogłem go nie widzieć). No to lecimy:

10. "Radiostacja Roscoe" - żywię niesamowity sentyment do tego serialu, chociaż nie jest on wybitny ani pod kątem fabularnym jak i gry aktorskiej. Jest prosty, lekki, łatwy i przyjemny, skierowany do młodzieży. Kiedy był emitowany na stacji ZigZap, miałem 11 lat, więc jest to serial mojego dzieciństwa.

Źródło: google/grafika
Czwórka licealistów zakłada własną, nielegalną rozgłośnię radiową, robiąc tym samym konkurencję dla szkolnego radia. Występując pod pseudonimami: Stokrotka, Lopez, Pytalski i Smok mówią i pozwalają mówić innym na swojej antenie o tym, co ich boli, zwłaszcza jeżeli dotyczy to życia szkolnego... Wiele zabawnych gagów, trochę romansu i całkiem niezła muzyka.

Serial ma 4 sezony, każdy po 13 odcinków trwających mniej więcej 20 minut. Powstawał w latach 2003-2006.

  

wtorek, 9 stycznia 2018

Seriale, które zostały porzucone...

Miewacie czasami tak, że jakiś serial z początku wydaje się mieć potencjał lub wręcz Was wciąga, a z czasem zaczyna irytować i przestajecie go oglądać? Okazuje się że temat, który z początku wydaje się ciekawy, jest wałkowany bez końca, aktorzy przez całą serię grają dokładnie tak samo albo zwyczajnie reżyser zaczął wprowadzać jakieś swoje wizje... Powodów, przez które porzucamy serial może być sporo. Jedne odpadają już po kilku odcinkach, inne dopiero po jakimś czasie. Niektóre, niestety, nawet po kilku sezonach... Oto moja "parszywa" siódemka:

7."Peaky Blinders" - Chociaż tematy mafijne to zdecydowanie moja bajka, o tyle w tym serialu coś mnie odepchnęło. Niby nie był zły, kostiumy całkiem dobre, historia też niezła... Całkiem możliwe że nie przypasowali mi aktorzy... Trudno powiedzieć, jednak po obejrzeniu dwóch odcinków nie mam najmniejszej ochoty na kolejne...
Źródło: google/grafika
Fabuła jest prosta: Rodzina mafijna Peaky Blinders usiłuje zwiększyć swoje wpływy w Birmingham. Dowodzi nimi Thomas "Tommy" Shelby, który ma bardzo wysokie ambicje. Jak to zwykle bywa, w mieście pojawia się antagonista, komisarz Chester Campbell, który nie zamierza patyczkować się z przestępczą grupą.

Miejsce siódme to najmniejsze rozczarowanie, bo też i nie oczekiwałem po nim zbyt wiele. Nie wykluczam, że gdybym się zmusił i obejrzał dalej, mógłby mnie wciągnąć. Jednak brakuje mi chęci i chociaż jednego powodu, żeby się zmuszać...



sobota, 6 stycznia 2018

"13 powodów", czyli przygody z Netflixem ciąg dalszy

Źródło: filmweb.pl
Jako że pierwszy miesiąc abonamentu na Netflixie jest darmowy, oglądamy ile się da z ukochaną, chociaż wiemy już że subskrypcję przedłużymy. Przez ostatnie kilka dni oglądaliśmy serial "13 powodów", który został nakręcony na podstawie głośnej książki autorstwa Jay'a Ashera o tym samym tytule. Muszę przyznać, że dawno żaden serial mnie tak nie wciągnął i nie wywarł na mnie takiego wrażenia. No bo wyobraźcie sobie taką sytuację:

Hannah Baker, uczennica szkoły średniej, popełnia samobójstwo. Clay Jensen, jej znajomy ze szkoły i z dorywczej pracy w kinie, jakiś czas po tragedii otrzymuje paczkę, a w niej trzynaście kaset magnetofonowych, na których Hannah wyjawia powody, przez które odebrała sobie życie. Najgorsza jest świadomość, że jeżeli słuchasz tych nagrań, to znaczy że jest już za późno, a Ty jesteś jednym z powodów...



czwartek, 4 stycznia 2018

Premiery kinowe na styczeń 2018


Mamy już nowy rok, a co za tym idzie: pojawiają się nowe zapowiedzi zbliżających się filmów. Przedstawiam, podobnie jak rok temu te, które będę chciał zobaczyć, jeśli nie w kinie, to chociaż na ekranie telewizora. Postanowiłem jednak nieco zmienić taktykę, będę pisał o zbliżających się premierach na dany miesiąc. Zatem, lecimy ze styczniem:

1. Gotowi na wszystko: Exterminator - 5 styczeń

Na początek coś z naszego podwórka, spodziewam się popieprzonej komedii z polską muzyką w tle, wielu bzdurnych akcji i gagów. Nie oczekuję wiele, mam nadzieję po prostu dobrze się bawić.
Przewidywania: 7/10

2.M jak Morderca - 24 listopada (Świat), 5 styczeń (Polska)

Zmieniamy klimaty, Al Pacino i Karl Urban ruszają za mordercą, który chce zagrać ze światem w makabryczną wersję "wisielca". Może być mocno i dramatycznie na miarę fenomenalnego "Siedem" z Morganem Freemanem i Bradem Pittem.
Przewidywania: 9/10

Komiks #4 Green Arrow - Życie i śmierć Olivera Queena

Data wydania: 20 wrzesień 2017 Scenariusz: Juan Ferreyra, Otto Schmidt, Benjamin Percy Tłumaczenie: Marek Starosta Wydawnictwo: Egmont  ...