E.L.James - "Mroczniej. Ciemniejsza strona Greya oczami Christiana."

Źródło: zdjęcie własne
Tak, czytałem Greya. Wszystkie części. 50 twarzy Greya oczami Christiana podobało mi się bardziej niż pierwowzór oczami Anastasii. "Mroczniej" kupiła mi narzeczona, niedługo po premierze, która miała miejsce ostatniego dnia stycznia tego roku. Oczekiwania miałem spore...

Fabuły nie ma sensu przytaczać, jest dokładnie taka sama jak w "Ciemniejszej stronie Greya".  Czyta się to tak samo szybko, a nawet szybciej... bo pomija się sceny erotyczne. Wszystkie są prawie takie same, przesadnie rozpisane, rozwlekłe i po czasie stają się zbędnym elementem książki. A jest ich sporo... Testosteronem Christiana i libido Anastasii można by było napełnić basen. I o ile zabawnie było czytać myśli Christiana w pierwszej części, o tyle w drugiej wszystko staje się tak bardzo cukierkowo-tęczowe, że aż mdli. Gdybym policzył, ile razy zwrot "Och, Ano." pojawił się w książce, mogłoby się okazać, że dają one jeden dodatkowy rozdział. Panie Grey, miękki się pan zrobił jak na sadystę lubiącego chłostać swoje uległe...



I żeby nie było, że tylko narzekam. To nadal jest dobrze napisana książka, w której utrzymuje się klimat Greya. Jednak jest zbyt ckliwa, tęczowa i nostalgiczna. Za dużo tutaj idealnej Anastasii Steele. Zdecydowanie słabsza od poprzedniej. Kto czytał poprzednie części i mu się podobały, temu i ta pewnie się spodoba. Ja jednak nie dam więcej niż 6/10. Cześć!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

H.G. Wells - "Koła szansy"

Pitbull: Ostatni pies - powrót Pasikowskiego

"Kobiety mafii" - Vega tym razem bez szału...